Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
47 postów 86 komentarzy

Robert Larkowski

Robert Larkowski - Blog archiwalny, autor zmarł 20 lipca 2013. JESTEM WIELOLETNIM PUBLICYSTĄ I DZIAŁACZEM OPCJI NARODOWEJ.PUBLIKOWAŁEM M.IN. W "SZCZERBCU", "MYŚLI POLSKIEJ","TYLKO POLSCE",PRASIE LOKALNEJ I POLONIJNEJ,OSTATNIO BYŁEM STAŁYM PUBLICYSTĄ-PORTALU KONSERW

ESBECKIE KORZENIE III RP

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

PRZYCZYNEK DO CZYSTOŚCI ETOSU...

Cały naród(wybrany?) głośno pomstował, że wstręciuchy z IPN-u wywlekli na światło dzienne dokumenty z tajnych rozmów świętego Jacka Kuronia od Zupek ze Służbą Bezpieczeństwa, które bohater korowszczyzny prowadził w latach 1985-1988 z majorem, później pułkownikiem Janem Lesiakiem - w IIIRP ulubieńcem Wałęsy, używanym do specjalnych poruczeń, m.in. nękania Porozumienia Centrum Kaczyńskich. Monologi Kuronia z bezpieką miały charakter sondaży politycznych władz PRL, które szukały historycznego otwarcia na rewizjonistyczną opozycję w celu przeprowadzenia kosmetycznej zmiany ustroju, co stało się przy okrągłym stole. Kuroń wprost sugerował SB, iż od tego kanciastego mebla należy odsunąć radykałów z „Solidarności”, bo podpisanie kontraktu z komunistami gwarantuje wyłącznie grupa „doradców” i związkowych figurantów(np. Frasyniuk) z nadania Lecha-pociecha.


Nie ma raczej mowy o agenturalnej działalności Jacka Kuronia, występował on jako ktoś o wiele poważniejszy – nieoficjalny ambasador tzw. strony opozycyjnej w kontaktach ze spec-służbami PRL, stanowiącymi pas transmisyjny najwyższych władz. Wałęsa po zdemaskowaniu dokumentacji udzielił wyjaśnień, że wyznaczył 20 osób – w tym Kuronia – do konferowania ze Służbą Bezpieczeństwa, ponieważ „dla wolnej polski trzeba rozmawiać nawet z szatanem”. Lech-pociech nie wie, choć niby z niego wielki katolik, że dysputy człowieka z diabłem i przyjmowanie jego warunków, to prosta droga do zaprzedania duszy i służenia piekłu. Wersji Wałęsy nie potwierdził Władysław Frasyniuk, utrzymując że „wszyscy” wiedzieli o modzie Kuronia na polityczne rozhowory z SB, ale nikt poza nim tego procederu nie praktykował. Trzeba jednak pamiętać o marginalnej wtedy roli Frasyniuka w otoczeniu wałęsowskich ulubieńców i małej wiedzy o kulisach operacji „okrągły stół”. Jasno ocenił bełkot Lecha-pociecha Andrzej Gwiazda. Wałęsa nie miał prawa bez zwołania Komisji Krajowej „S”, podejmować jakichkolwiek decyzji o wyznaczaniu emisariuszy do kontaktów z PRL-owskimi czynnikami rządowymi, w tym z SB(Gwiazda stwierdził także, iż wie o podobnych konferencjach tuzów neo-Solidarności z bezpieką, znacznie w kwestii moralnej obrzydliwszych od politycznych zwierzeń Jacka Kuronia) . Lech-pociech albo kłamie, dorabiając na prędce wybielającą Kuronia legendę, albo grupa Kuronia i Michnika przejawiała samodzielną aktywność w układach politycznych z komunistyczną władzą, a Lechowi-pociechowi pozostało tylko dzisiaj robić dobrą minę do złej gry.


Trudno zamazywać rzeczywistość historyczną – element z dokumentami na temat Kuronia znakomicie pasuje do układanki okrągłego stołu, gdzie zasiedli ludzie spoza wszelkiej „ekstremy” i dokładnie przez służby specjalne i sitwę solidarnościowych doradców dobrani. Całość wyszła znakomicie, albowiem niedługo stworzono rząd w składzie osobistości z PZPR i KOR, zwany nie wiadomo dlaczego pierwszą niekomunistyczną ekipą od czasów powojennych. Gruba krecha Mazowieckiego zapewniła esbeckim i partyjnym aparatczykom bezkarność, zaś magdalenkowe układy umożliwiły im gromadzenie nielegalnych fortun i polityczną pozycję na najbliższe pół wieku. Nie neguję, że Jacek Kuroń mógł fascynować wielu Polaków swymi cechami ludycznymi, wrażliwością społeczną(potrafił przyznać rentę ideowemu przeciwnikowi, narodowcowi Przemysławowi Górnemu), czy typem brata łaty do butelki. Była to postać z pewnością malownicza i w wyniku walk frakcyjnych w PZPR przez system poważnie dręczona, lecz nie posiadamy obowiązku czcić politycznych wyborów KOR-owskiego supermena. Były one szkodliwe i antypolskie na każdym etapie jego życia.
Z tego też powodu śmiesznie brzmią zideologizowane komentarze na łamach TVN, Polsatu, Radia Zet i „Gazety Wyborczej”, które potępiają od czci i wiary opublikowanie rzeczonych dokumentów, co ma rzekomo zniszczyć kolejny „autorytet moralny”. Jest to myślenie strusia z łbem w piasku, dla którego materialne dowody jakiegoś zdarzenia nie istnieją, jeżeli się je zatai, wyrzuci albo spali. Michnik, Frasyniuk, Niesiołowski itp. twierdzą, iż dyskusje Kuronia z bezpieką stanowiły rodzaj nieszkodliwej wymiany myśli – i w niczym nie szargają jego imienia. Ale jednak opluwają najgorszymi słowy tych, którzy te papiery badali i wyciągnęli na światło dzienne. Zrobił to zresztą bezpośrednio liberalno-lewicowy dziennik „Życie Warszawy”(na podstawie materiałów z trudno dostępnego prawicowego periodyku „Arcana”), pierwszy w stolicy obrońca homoseksualistów, tępiciel narodowców i tzw. antysemitów, zawsze wzorowy w szerzeniu liberalnego postępu. Taki pan Niesiołowski w rozmowie z nieocenioną Monisią Olejnik w Radiu Zet, strzykał nienawiścią nie do bohaterów odkrytej dokumentacji, ale do ludzi w rodzaju Andrzeja Gwiazdy – nazywając go człowiekiem chorym z nienawiści i ogólnie oszołomem. Niesiołowskiemu zdecydowanie coś poprzestawiało się w biednej głowinie, bo w gorliwej ochronie świętości z KOR-u przebija samych członków tej szacownej(?) organizacji. Z kolei złotousty Andrzej Celiński wygłosił tezę o „kilku gnojkach z IPN-u”, taplających świętego Kuronia w błocie. Inni starsi gnojkowie z tej samej instytucji, utopili w szambie dobre imię całego Narodu Polskiego na przykładzie prowokacji w Jedwabnem, acz Celiński piał wtedy z zachwytu z sobie podobnymi udeckimi łachmytami. Można odnieść wrażenie, że według Celińskiego i reszty udeckiego środowiska, rola IPN-u powinna wyczerpywać się w odkrywaniu „zbrodni” Polaków na Żydach. Gdy młodzi historycy podważają zamanipulowaną historię ostatnich lat PRL-u i początków III RP, są narażeni na wulgarne ataki ze strony świętych krów okrągłego stołu.
Laurkę Kuroniowi wystawił Czesław Kiszczak, co zostało bardzo dobrze przyjęte w kręgu szeroko pojętej udecji. Jeżeli esbek sporządzał materiały, które w jakiś sposób te towarzystwo demaskują i obrażają, to mamy do czynienia z gnidą i wrednym kłamcą. Ale jeżeli najwyższy nadzorca SB wystawia wspólnikowi z Magdalenki świadectwo moralności z wyróżnieniem, to michnikowszczyzna chwali się tym pod niebiosa. Cóż począć z tak bezczelnym cynizmem i tupeciarstwem? Po prostu spuścić wodę i nie zawracać sobie umysłu osobnikami o mentalności podstępnych i dwulicowych hien. Stworzyli dla siebie Judeopolonię do spółki z kapitałowym menelstwem o czerwonych podniebieniach, a dzisiaj kopią każdego, kto strąca z piedestału ich bożków.


ROBERT LARKOWSKI

W toku wybebeszania powyższej afery, Żyd Henryk Wujec rzucił na Jędrzeja Giertycha kalumnię, że ten współpracował z wywiadem wojskowym PRL-u w rozpracowywaniu Jana Nowaka-Jeziorańskiego( TVN 31 sierpnia br. godz. 21.30). Szabesgoj Nowak-Jeziorański był krytykowany przez spory odłam narodowej emigracji, głownie za uległość Niemcom i Żydom. Tego typu „rozpracowywanie” ostro uprawiał Jędrzej Giertych, czego syjoniści nie darowali mu do dzisiaj. To przez przodków Wujca – czy jak on tam ma na przezwisko – wielcy Polacy pokroju Giertycha, musieli cierpieć nędzę na obczyźnie, bo w kraju panoszyła się żydokomuna i mordowała narodowych patriotów, np. męczennika Adama Doboszyńskiego. W wolnej(?) Polsce nadal rozpychają się chałaciarze Wujce, a pamięć po narodowcach pokrywa błona żydowskiej podłości. Dlaczego na kolejne plugawienie dziada nie reaguje Roman Giertych? Oczekuje aż szakale czynnie sprofanują ciało jego znamienitego przodka, któremu sam nie dorasta do pięt?

KOMENTARZE

  • Podziękowanie
    Wielkie dzięki za przypomnienie Adama Doboszyńskiego. Trzeba przypominać Ta Postać, bo jak widać, wyprawa myślenicka odchodzi w zapomnienie, a miała być odwetem za zamordowanie Wawrzyńca Sielskiego z Wyszyny. Pro memoria.
  • To przecież one uzgodniło,że w Polsce nie będzie Prawicy
    I jak skutecznie to robi.

    JKM Nową Prawicę nienawidzą wszyscy.
  • Esbecja III RP
    Esbecja III RP jest jak rak, wyniszczający Polskę, albo poddamy się radykalnej terapi, albo My umrzemy a rak esbecji będzie się miał dobrze. Trzeciej drogi nie ma dla Polski.
  • żydzi z KOR-u i 82 agentów SB na I. Krajowym Zjeździe Solidarności w 1981
    IPN ujawnił, że Służba Bezpieczeństwa miała 82 (słownie: osiemdziesięciu dwóch tajnych współpracowników) pośród około ośmiuset delegatów obradujących na I Krajowym Zjeździe Solidarności w hali gdańskiej Olivii.
    Odnowiona TVP (nie przez Urbana, lecz Urbańskiego) zaprosiła w związku z tym do studia programu Misja Specjalna 4 (słownie: czterech) byłych działaczy Solidarności: Bogdana Borusewicza, Andrzeja Gwiazdę, Henryka Wujca (tych trzech z KOR-u) oraz Ryszarda Bugaja (z Unii Pracy). Do studia zaproszony został także Andrzej Friszke (ur.1956), który na Zjeździe obecny był jako dziennikarz.

    Henryk Wujec, zamiast wypowiadać się na zadany temat , przypomniał napisy na murach w Gdańsku: KOR to żydzi. Wspominał także po nazwisku Polaków (tzw. prawdziwych Polaków), którzy wygrali w demokratycznych wyborach na Zjeździe z żydami: Bugajem i Romaszewskim.
    Ten fakt zwycięstwa Polaków nad żydami należy wprawdzie do historii Solidarności, nie na taki jednak temat Henryk Wujec miał się wypowiadać. Przypomniał zaś o tym niejako niechcący obwiniając bezpodstawnie i bezczelnie o współpracę z SB tylko i wyłącznie grupę tych tych tzw. prawdziwych Polaków, którzy przeszkadzali żydom z KOR-u w całkowitym panowaniu nad Zjazdem.
    Bogdan Borusewicz nie wspomniał w audycji słowem o swoich rozmowach z oficerami Służby Bezpieczeństwa (Hodysz) i o kontaktach, które utrzymywał z agentem z NRD (co miał mu za złe Lech Wałęsa) , ale niejako dla odwrócenia od siebie uwagi rzucił w audycji tak samo nieopatrznie, niewinnie i niechcący podejrzenie o współpracę z SB na Andrzeja Gwiazdę.
    Jeżeli bowiem było tak, że Borusewicz przeczytał akta IPN-u dotyczące aktywności 82 agentów SB na Zjeździe Solidarności i nie znalazł w nich najmniejszej wzmianki o tym, żeby Służba Bezpieczeństwa zainteresowała się tą rzekomo największą bombą podłożoną na Zjeździe pod system komunistyczny, jaką było zaproponowane przez Andrzeja Gwiazdę Przesłanie do ludów Europy Wschodniej, a nawet po Zjeździe Solidarności ani KGB, SB, Stasi, ani żaden czeski, czy bułgarski łącznik nie zainteresował się tą sprawą, to po co Borusewicz wspomniał o tym w audycji nie wyciągając ze stwierdzenia faktu żadnych wniosków? Czy chciał tylko wskazać na fakt, że SB nie pytała o to, co dobrze znała?
    Odtworzone z taśmy głosy: Lecha Wałęsy, Jerzego Buzka i Andrzeja Rozpłochowskiego nie nawiązywały bezpośrednio do temtu 10 procentowej zawartości cukru w cukrze, dopełniły więc czary goryczy. Bo czyż maszynista kolejowy Andrzej Rozpłochowski po powrocie z emigracji polityczenj do Ameryki nadal nie nabrał dystansu do wydarzeń sprzed ćwierć wieku? Czy nie rozumie tego, co przerabiają w Polsce na studiach dzieci, że Zjazd Solidarności był w planach SB tylko jednym z elementów eskalacji napięć w kraju?
    Czy Andrzej Gwiazda zapomniał o awanturniczej wypowiedzi w Radomiu dzisiejszego profesora Modzelewskiego, że odwraca kota ogonem o 180 stopni i nie chce dostrzec, że agresywne wypowiedzi Modzelewskiego i paru innych prowokatorów zostały przez SB nagrane i wykorzystane do wspomnianej eskalacji napięć w kraju.
    Lech Wałęsa ma prawo pamiętać aktywność SB na Zjeździe Solidarności tylko i wyłącznie przez pryzmat wspomnień swojej osoby, bo był głównym bohaterem na Zjeździe nie tylko, kiedy został wybrany na przewodniczącego związku ale i wtedy, gdy wypowiadał się za Solidarność i kontaktował się z komunisytcznym rządem Jaruzelskiego, za plecami Zjazdu.
    Nie znam niestety, nie pamiętam tekstu artykułu, czy reportażu, który napisał wtedy zatrudniony po studiach jako dziennikarz obecny na Zjeździe w Gdańsku Andrzej Friszke .
    Marian Jurczyk, z którym rozmawiałem w hali Olivii dla tygodnika Solidarność Jastrzębie, wspomniał w naszej rozmowie (jako drobną rzecz) teleks, który wysłał Wałęsa do rządu bez konsultowania ze Zjazdem, który w czysie swojego trwania był statutowo najwyższą władzą Solidarności. Profesor Friszke publikuje książki na temat losów państwa polskiego i narodu, niewątpliwie skorzysta jeszcze w przyszłości z okazji do rozmów z tymi uczestnikami obrad Zjazdu Solidarności, którzy nie byli na liście płac Służby Bezpieczeństwa i nie korzystali z milionowej pomocy finansowej Kongresu Stanów Zjednoczonych, którą pokwitował Wałęsa, a odebrał KOR-owiec Bronisław Geremek, dzisiaj też historyk, profesor.

    Czy profesor Jerzy Buzek, któremu powierzono w pewnym momencie prowadzenie obrad, nie postawił sobie nigdy w życiu pytania o źródło zamętu, który spowodował przekazanie mu steru Zjazdu?
    Strach przed spojrzeniem w oczy prawdzie zdeterminował wielomówność Borusewicza, splątanie mowy Wujca i krasomówcze wysiłki Andrzejów: Gwiazdy oraz Friszke.
    Podtrzymywanie mitów o bohaterskich członkach i współpracownikach KOR-u oraz niezłomnych przywódcach Solidarności służy skutecznie budowaniu legend osób zajmujących w Polsce publiczne stanowiska, posiadających moc i wpływy, mogących decydować o obsadzie foteli prezesów i dyrektorów telewizji, o dostępie do publicznej kasy.
    Nie zabroni jednak polskiemu dziecku ze szkoły podstawowej zapytać o historyczną prawdę. O to, czy tylko SB miała swoich agentów na Zjeździe Solidarności? A wojskowy kontrwywiad to nie zatrudniał agentów, jeżeli miał pozycję budżetową na ten cel taką samą jak Służba Bezpieczeństwa? Czy nie było w Gdańsku Marynarki Wojennej PRL?
    A czy STASI to tylko przez jednego KOR-owca była penetrowana? A rozmów z KGB to żaden działacz Solidarności nie prowadził? Nie słyszał Andrzej Rozpłochowski o kilkudziesięciu "doradcach z ZSRR" zatrudnionych oficjalnie na etatach w Hucie Katowice?
    Misja Specjalna nadana w TVP 26 marca 2007 roku była, ze wszech miar i jak by na nią nie spojrzeć,
    niedobrym programem telewizyjnym.
    z Frankfurtu nad Menem mówił

    Stefan Kosiewski
  • "Laurkę Kuroniowi wystawił Czesław Kiszczak"
    A Maciejowi Giertychowi laurkę wystawił Wolski-Jaruzelski.

    Czy pan nie widzi, że sowieci spacyfikowali wszystkie opcje polityczne a narodową ze szczególnością?
  • @konserwatystka 22:08:28
    "Sowieci" - czyli Żydzi,polscy zdrajcy i inne hieny ukraińskie i białoruskie. Pisałem o tym wielokrotnie w masie swoich artykułów.
  • @Robert Larkowski 22:45:26
    Nii Żydzi tylko sowieci, żaden z przywódców sowieckich nie był Żydem.
  • ----------------???????????!!!!!!!!!!!!!!! ---------------
    http://www.youtube.com/watch?v=xzc279J2kJo
  • ---WIESZ !!!????? że NIC !!! nie wiesz ??? dobrze jak się dowiesz !!!
    http://www.youtube.com/user/treborok/videos?sort=dd&flow=grid&view=0
  • @konserwatystka 22:53:44
    Pani żartuje,czy ni w ząb nie zna polskiej historii? A może to jakaś prowokacja- "żaden z przywódców sowieckich nie był Żydem".Rosjan tam było parę procent,a reszta Żydzi.Znakomity dowcip,ale mi nie do śmiechu nad tak skamieniałym umysłem.
  • @Robert Larkowski 00:19:58
    Tak, żaden z przywódców sowieckich nie był Zydem. Żydzi byli dla Stalina tylko wykonawcami a gdy tylko próbowali powiększać swe wpływy kończyło się to dla nich tragicznie.. Birobodżan, "spisek lekarz" czy choćby los Trockiego.

    Pana dezinformacje są niskiej jakości.
  • @konserwatystka 09:37:23
    Los Żyda - dociera coś do pani - pisze o Trockim i twierdzi,że żaden z przywódców sowieckim był Żydem. Zabawne.Pani jest kompletną ignorantką w omawianych tutaj kwestiach.
  • @Robert Larkowski 12:34:37
    Pogrąża się pan dokumentnie.
    Mam nadzieję, że służby przyślą tu, na pana miejsce, jednak kogoś o wyższym poziomie inetelektualnym bo szkoda mojego czasu.
  • @konserwatystka 13:31:49
    Radzę wizytę u dobrego psychiatry,zresztą skleroza jest chyba nieuleczalna z powodu wieku.
  • @Larkowski
    Świetny tekst Kolego Wiceprzewodniczący!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930