Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
47 postów 86 komentarzy

Robert Larkowski

Robert Larkowski - Blog archiwalny, autor zmarł 20 lipca 2013. JESTEM WIELOLETNIM PUBLICYSTĄ I DZIAŁACZEM OPCJI NARODOWEJ.PUBLIKOWAŁEM M.IN. W "SZCZERBCU", "MYŚLI POLSKIEJ","TYLKO POLSCE",PRASIE LOKALNEJ I POLONIJNEJ,OSTATNIO BYŁEM STAŁYM PUBLICYSTĄ-PORTALU KONSERW

NACJONALISTYCZNA AKCJA BEZPOŚREDNIA 1905-1939

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

TYTUŁ MÓWI WSZYSTKO...

p { margin-bottom: 0.21cm; 

 

Nasza idea od zarania swego istnienia, odrzucała bezsensowne szafowanie polską krwią, co preferowały ruchy kosmopolityczno – klasowe, które podburzane przez obce, głównie żydowskie i niemieckie siły, dążyły do osłabienia potencjału ludzkiego Polaków, tumaniąc niektórych z nich hasłami powszechnego socjalizmu i rzekomej równości ludu. Te ugrupowania w rodzaju marksistowskiej Socjaldemokracji Królestwa Polskiego i Litwy(SDKPiL) oraz powiązanej z nią tzw. Polskiej Partii Socjalistycznej, stawiały interes narodowy i niepodległość daleko w tyle, jeżeli w ogóle je negowały(np. grupa głównej teoretyczki SDKPiL, Żydówki Róży Luksemburg, nie wiadomo dlaczego nazywanej Polką). Marksistowscy socjaldemokraci i PPS-Lewica utworzyły później(1918) sowiecką agenturę pod nazwą Komunistycznej Partii Polski(KPP). Józef Piłsudski na czele pozostałych socjalistów(PPS–Frakcja Rewolucyjna) miał inne plany w postaci utworzenia „niepodległościowo–czerwonej” Polski, choćby za cenę utopienia narodu we krwi. Taka szansa nadarzyła się w 1905 roku, w wyniku wybuchu ruchawki rewolucyjnej w Rosji. Fala ta przelała się na polskie ziemie, a Piłsudski licząc na interwencję Japończyków na rosyjskich wschodnich rubieżach, dążył do kolejnego szaleństwa na wzór Powstania Styczniowego, bez żadnych szans powodzenia. Spodziewał się pacyfikacji Królestwa Polskiego przez sprowokowaną armię rosyjską i zmuszenia ludności polskiej do reakcji, co częściowo przyniosło efekt w postaci tzw. „Krwawej niedzieli” w Warszawie. Jednakże Narodowa Demokracja posiadała już bojowo przeszkoloną kadrę robotniczo-mieszczańską i zgromadzone środki do powstrzymania anarchistów z PPS. Wybuchły walki narodowców z socjalistami, czego ci ostatni się nie spodziewali, licząc na łatwą akcję propagandową i kolejną powstańczą tragedię. Nic z tego nie wyszło, carska Rosja stłumiła bunt u siebie, zaś patriotyczny żywioł polski nie dopuścił do kolejnej „wojny z wiatrakami”, jak to się towarzyszowi Piłsudskiemu marzyło. Strategia i taktyka PPS była głupia i zbrodnicza, ponieważ Cesarstwo Rosyjskie po przegranej wojnie z Japonią, nie wykluczało dużych ustępstw względem Polaków(które zresztą nastąpiły), co łączyło się przy okazji ze zdynamizowaniem ruchu panslawistycznego. Kolejne powstanie skończyłoby się być może ludobójstwem i ostatecznym upadkiem polskiego dorobku kulturowo-cywilizacyjnego, ze szczególnym uwzględnieniem Kresów Wschodnich.

Kolejnym pokazem determinacji szeregów narodowych, stały się okoliczności wyboru na pierwszego prezydenta odrodzonej Rzeczypospolitej Gabriela Narutowicza(1922). Ten bezwyznaniowiec i mason, chociaż osobiście uczciwy człowiek, stał się symbolem poniżenia Polski, jako że o jego wyborze zadecydowały głosy lewicy i mniejszości narodowościowych. Wybuchły zamieszki tysięcy endeków z bandami PPS-u i komunistów. W zaistniałej sytuacji doszło do zastrzelenia nowego prezydenta, którego dokonał Eligiusz Niewiadomski. Uczyniono z niego czynnego zwolennika nacjonalizmu, ale proces udowodnił,że działał w pojedynkę bez żadnej pomocy członków obozu narodowego, wyszły też na jaw niewyjaśnione powiązania Niewiadomskiego z II Odziałem Sztabu Generalnego(„dwójką” - wywiad i kontrwywiad), opanowanym przez piłsudczyków. Korzystając ze śmierci Narutowicza, Piłsudski planował zamach stanu, a jego PPS-owskie zaplecze i wierni oficerowie, wymordowanie na wzór „nocy świętego Bartłomieja” głównych działaczy politycznych z kręgów narodowych. Jednak „Komendant” nie miał odpowiedniego poparcia, bojówki PPS były rozbijane przez endeckich bojowców, prawica miała ogólnie przewagę w społeczeństwie, a w wojsku piłsudczyzna umacniała dopiero swe wpływy, nie będąc tam jeszcze czynnikiem decydującym. Zamach nastąpił dopiero w maju 1926 roku; korzystając z okazji uwięziono, zakatowano i zabito wielu przeciwników Piłsudskiego. M.in. „zaginął bez wieści” uwięziony i wypuszczony dla zmylenia opinii publicznej generał Włodzimierz Zagórski, a gen. Tadeusza Rozwadowskiego – prawdziwego autora zwycięstwa z bolszewikami pod Warszawą - podtruwano podstępnie w celi, co stało się przyczyną jego szybkiej śmierci w 1928 r.

Wzmacnianie reżimu sanacyjnego i rosnący terror względem narodowej opozycji, wywołały mobilizację elementu nacjonalistycznego i powołanie przez Romana Dmowskiego Obozu Wielkiej Polski(OWP - Obwiepolacy). Organizacja błyskawicznie rosła w siłę i osiągnęła stan 250-300 tys. członków, zdyscyplinowanych i gotowych na odpór względem polskich wrogów, prąc – w miarę możliwości demokratycznie - do obalenia uzurpatora Piłsudskiego. Oprócz pracy ideowej i organicznej, OWP toczył potyczki z agresywnymi grupami żydowskich handlarzy i pośredników na lokalnych targowiskach, nie oddawał pola w walkach ulicznych socjalistom, komunistom i sanacyjnej policji, był aktywnym czynnikiem kierowniczym w strajkach na uczelniach. Obóz przybierał charakter partii ogólnonarodowej(duży odsetek robotników i chłopów,chociaż przeważała inteligencja i warstwy średnie – naturalny fundament wszelkich partii narodowych), co niezmiernie zaniepokoiło władze, które mogły tylko pomarzyć o stworzeniu na bazie bezideowego piłsudczyzmu, ugrupowania o takim ludzkim potencjale. Nastąpiła fala aresztowań aktywistów OWP, delegalizacja kolejnych dzielnic i wreszcie zakaz działalności Obozu na terenie całego kraju(1933). OWP był awangardą nie tylko myśli narodowej, ale i narodowej akcji bezpośredniej.

Niedługo po powstaniu OWP(grudzień 1926), zawiązane zostało w 1928 r. Stronnictwo Narodowe, największe liczebnie ugrupowanie II Rzeczypospolitej, które zastąpiło bardziej liberalny w programie i działaniu Związek Ludowo-Narodowy(ZLN). Przy SN powołano obronno-zaczepną, płynną liczebnie w zależności od potrzeb Straż Porządkową, która przejęła w pewnym sensie tradycje Stowarzyszenia „Straż Narodowa”, formacji związanej z obozem narodowym i przeznaczonej do kształtowania postaw patriotycznych, militarnych i funkcji porządkowych dla ochrony różnego rodzaju zgromadzeń endeckich. Straż Porządkowa koncentrowała się na aktywności – powiedzielibyśmy dzisiaj – ściśle ochroniarskiej, nie dopuszczając krewkich socjalistów i Żydów do siedzib SN, a także rozbijając zgromadzenia PPS, Komunistycznej Partii Polski i żydowskiego, socjalistycznego Bundu. W dobie kryzysu gospodarczego, Straż Porządkowa SN zajmowała się także zabezpieczaniem bojkotu sklepów żydowskich i ochroną polskiego handlu. Później stało się to jej rutynową czynnością w wypieraniu żydowskiego pachciarstwa na rzecz rodzimego kupiectwa miejskiego i włościańskiego. Nie kończyło się to bynajmniej zawsze nieszkodliwą bijatyką, często padali ranni i zabici po obu stronach. Tak było w czasie sławnych zajść w miejscowości Przytyk(marzec 1936), gdzie tamtejsze koło Stronnictwa, stanęło w obronie chłopów pragnących sprzedawać swoje płody rolne na targowisku, co wywołało reakcję żydowskiej „samoobrony syjonistycznej”, pilnującej monopolu w handlu i pośrednictwie własnych ziomków. Ta wyspecjalizowana banda żydowska, zaczęła strzelać do Polaków, jeden z uciekających został śmiertelnie ugodzony w plecy, kilku innych odniosło rany. Rozjuszony tłum, widząc brak reakcji policji(wcześniej pałującej narodowców), zaatakował mieszkania starozakonnych, w wyniku czego zginęło dwóch Żydów. Tak wyglądały opisywane z lubością na Zachodzie i w polskojęzycznej prasie „pogromy” - przeważnie prowokowali je Żydzi, nierzadko mordując Polaków, co powodowało kontrakcję zwykłych obywateli i Straży Porządkowej SN, ponieważ sanacyjna policja chętniej stawała po żydowskiej, niż narodowo-polskiej stronie. Niejeden pomnik i tablica, powinny czcić pamięć naszych rodaków, którzy stracili zdrowie i polegli w walce o swój dom,warsztat pracy, o Polskę dla polskich dzieci.

Chwalebną kartę czynu bezpośredniego zapisał również Obóz Narodowo-Radykalny. Centrum aktywności Obozu w czasie krótkiej, legalnej działalności(kwiecień - początek lipca 1934 r.) i później, była Warszawa, głównie jej wyższe szkoły z Uniwersytetem Warszawskim na czele. W szeregach oddziałów obronno-bojowych ONR(zwanych Uczelniami Różnymi), znalazło się 800 przeszkolonych aktywistów z różnych stanów społecznych – od studentów po robotników i bezrobotnych, kiedy cała krajowa organizacja miała 4-5 tys. członków. Podobnie do Stronnictwa Narodowego, na ONR polowały jednocześnie zjednoczona polskojęzyczna lewica socjalistyczno-komunistyczna, Żydzi syjonistyczni i lewicujący, bojówki sanacyjne i policja. Podziwiać należy hart ducha bojowców ONR, którzy w tak trudnych warunkach stanowili w zasadzie niepokonaną siłę na warszawskich ulicach i uniwersytetach, nie tylko odpierając napady przeciwników, ale przeprowadzając liczne akcje ofensywne. Atakowano wrogów w ich lokalach partyjnych, wydawnictwach pism, toczono bitwy uliczne, pacyfikowano pochody na 1 maja, urządzano marsze żałobne ku pamięci padłych w potyczkach z wrogami kolegów, co też przeradzało się w awantury, ponieważ żałobników prowokowała sanacyjna policja i żydokomuna razem z PPS-em. Szturmowcy ONR nie czekali aż sami zginą od kul socjałów i Żydów, gromadzili pistolety, wzmocnione prochem petardy, bomby domowej produkcji, ale podstawową „przyjaciółką” ONR-owca była mocna laska, często z udogodnieniami w postaci zmyślnie poumieszczanych na niej żyletkach. Dla narodowców nikt nie miał litości, więc i oni nie bawili się w sentymenty, bo wielu zginęło i uległo poranieniu od kul i noży socjal-żydo-komuny. Do historii przeszły blokady Uniwersytetu Warszawskiego, największa w listopadzie 1936 r. - dzieło polskich nacjonalistów, głównie z Ruchu Narodowo-Radykalnego i Sekcji Akademickiej Stronnictwa Narodowego, którzy opierali się nadreprezentacji żydostwa na uczelniach, ograniczeniom praw władz uniwersyteckich przez sanację, wysokiemu czesnemu oraz innym opłatom akademickim i egzaminacyjnym, co zamykało drogę do nauki synom i córkom rodzimych chłopów i robotników. Kto teraz o tym pamięta? Tablicami i obchodami, czci się na UW ruchawkę podjudzonej w marcu 1968 r. przez żydowskich kosmopolitów polskiej młodzieży, a właściwie prowodyrów tych zajść – komandoskich pociech syjonistycznej frakcji w PZPR. A to narodowcy powinni mieć swój kącik pamięci na Uniwersytecie Warszawskim, bo przelewali tam nierzadko krew za „przywilej” studiów dla ubogich Polaków, a nie bogatych potomków żydowskich bankierów, adwokatów i lekarzy.

Na koniec trudno nie wspomnieć o chyba najlepszej i najbardziej skutecznej grupie szturmowej z kręgu formacji narodowych. Chodzi o Narodową Organizację Bojową(NOB) - „Życie i śmierć dla Narodu” - zbrojnego ramienia wspomnianego Ruchu Narodowo-Radykalnego, zwanego także ONR „Falanga”, powstałego w wyniku rozłamu w Obozie Narodowo-Radykalnym. NOB stanowiła członkowską mieszankę studencko-robotniczą, co zawsze w historii stanowiło element wybuchowy. Trzystu NOB-owców szkolono ideologicznie w duchu radykalnego nacjonalizmu, jak również militarnie w strzelaniu, walce białą bronią różnego rodzaju(bagnety,itp.), nowej wtedy sztuce judo, boksie i ogólnie w wytrzymałości fizycznej, psychicznej, bezwzględnym posłuszeństwie przełożonym i w zachowaniu ścisłej konspiracji. W tajnych zbrojowniach gromadzono broń strzelecką, dynamit i trotyl, dzięki którym dokonywano zamachów na ośrodki komunistyczne, socjalistyczne i żydowskie. Te 300 osób stworzyło monolit nie do pobicia przez socjal-żydo-komunę, wytrzymały na wszelkie szykany i tortury policji, gotowy w każdej chwili położyć własną głowę za Polskę Narodową. Taka siła, gdyby mogła się rozrastać, stanowiłaby zagrożenie nawet dla reżimu sanacyjnego z przeprowadzeniem antysystemowego przewrotu włącznie lub wymuszeniem na piłsudczykach korzystnej dla narodowców współpracy. Historia potoczyła się inaczej.

Nie powinniśmy mieć kompleksów względem lewactwa i piłsudczyzny. Polski nacjonalista potrafił bić się, przyjmować ciosy, zabijać i być sam zabijanym za swą ideę w warunkach zimnej wojny domowej, która panowała w II Rzeczypospolitej. Kwestia podstawowa – narodowy bojowiec nie stanowił przykładu bezmózgiego łamignata i kryminalisty z majchrem, co zdarzało się wtedy i współcześnie we wszelakich środowiskach politycznych, szczególnie lewackich, lecz i niekiedy – niestety – w mieniących się narodowymi. U nacjonalisty czyn jest poprzedzony dogłębnym rozwojem umysłu, poznaniem idei i wiernością wobec niej. Dopiero po przygotowaniu intelektu może on podjąć świadomy trud czynu bezpośredniego – zawsze dla idei, nigdy dla prywaty i egoistycznej satysfakcji.

ROBERT LARKOWSKI

 

 

ROBERT

KOMENTARZE

  • PPS i piłsudczyzna to spuścizna romantyków XIX wieku.
    Piłsudczyzna-masonizna. Taka rymowanka przychodzi mi na myśl. Lewica wiadomo, że jest zła. Gorsza jest "niepodległościówka", bo ta owinęła się biało-czerwoną flagą i zawiesiła na sobie szkaplerz.
    Jeżeli chodzi o lewicę, to nie do końca się zgodzę, że lobby niemieckie miało w jego promocji decydujący wpływ. Jeżeli chodzi o destrukcyjne ideologie lobby niemieckiego, to bardziej koliberlaizm, prywatyzacja, wykupywanie, to zawsze było tam mocne od "kulturkampfu". Popieranie przez Niemcy lewicy skończyło się tragicznie dla nich samych. Jeżeli chodzi o zachód, to silne było lobby francuskie w promowaniu lewicy. Francja od rewolucji jest najbardziej lewicowym krajem Europy, i zawsze była największym poplecznikiem polskiej lewicy kosmopolitycznej i patriotycznej. Miałem do czynienia z lewicowcami, a ci nigdy nie byli szczególnie proniemieccy. Prędzej nawet woleli Carat od Kaisera. Za to Francja była ich "nr 1". Jak spotka ktoś lewaka to gwarantuję, że będzie nienawidził Niemiec i kochał Francję.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930